piątek, 28 listopada 2014

Metamorfozy starej kanapy

Kanapa przywędrowała z nami do nowego domu z poprzedniego mieszkania  . Tam świetnie pasowała do dziecięcego pokoju. Tutaj awansowała na salony- niestety w żaden sposób swoją zużytą tapicerką i kolorystyką nie chciała  wtopić się w nowe miejsce. Postanowiłam podarować jej nowe ubranko. Ponieważ nigdy wcześniej nie szyłam pokrowców na meble, bałam się tak bez próby wykorzystać nowy materiał . Dlatego w Lumpexie kupiłam  dwie ogromne zasłony i to z nich powstał pierwszy pokrowiec. Dzięki tej próbie wychwyciłam kilka błędów i po ich skorygowaniu uszyłam właściwy  pokrowiec. Do kompletu od razu doszyłam poduszki pasujące do zasłon w salonie.

Kanapa w starej wersji:
I w nowym pokrowcu (zdjęcie niestety nie oddaje prawdziwej kolorystyki)
Z tyłu pokrowiec zapinany jest na dwa zamki, dzięki temu łatwo go zdjąć do prania:
A tutaj kolejna metamorfoza-nowe, lniane  poduszki w ptaszki:







czwartek, 27 listopada 2014

Metryczki

Haftowane metryczki to świetny pomysł na prezent dla dziecka i ciekawą dekorację do jego pokoju. Każda z moich córek, zaraz po przyjściu na świat otrzymywała swoją. 







Lubię ten wzór, bo zawiera wszystkie dane dziecka związane z jego narodzinami.

niedziela, 23 listopada 2014

Folkowo

Dzisiaj szybciutko pokażę tylko kilka przedmiotów ozdobionych papierem decoupage. Było to moje pierwsze i jak na razie ostatnie spotkanie z tym materiałem. Zdecydowanie wolę serwetki i papier ryżowy.


piątek, 21 listopada 2014

Biżuteria frywolitkowa

Frywolitka była dla mnie ogromnym wyzwaniem. I jak to zwykle u mnie bywa, zainteresowanie nią było wynikiem potrzeby chwili. Kilka lat temu wybierając się na wesele kuzyna uznałam, że do sukienki, którą wybrałam na tę okazję, najlepiej pasować będzie biżuteria frywolitkowa. Po obejrzeniu setek kompletów w internecie, stwierdziłam, że może spróbuję sama coś zrobić. Przyjęłam założenie, że jeżeli się nie uda, zawsze mogę coś kupić. Zaczęłam od czółenka, ale szło mi tak sobie.
Już chciałam rezygnować z kolejnych prób, gdy zupełnie przypadkowo w internecie trafiłam na kursik frywolitki igłowej. To było to- bez problemu wykonałam kilka prostych ćwiczeń demonstrowanych na filmie. W " Wenie" znalazłam schemat, który bardzo mi się spodobał i tak powstał pierwszy komplet.

Ten komplet wraz z pudełeczkiem moja córka podarowała swojej pani od skrzypiec na zakończenie szkoły muzycznej.
Na koniec kilka nowych puszek.




poniedziałek, 17 listopada 2014

Komplecik dla Haneczki

Po długim okresie przerwy przeprosiłam się z szydełkiem. Mimo, iż ta technika jest mi  znana praktycznie od zawsze- pierwsze ubranka dla lalek robiłam właśnie na szydełku, nieczęsto po nią sięgam. Tym razem postanowiłam wydziergać komplecik dla Hani, mojej najmłodszej córeczki.
Długo szukałam w necie schemacików na czapeczkę i buciki. Z czapeczką poszło nawet dosyć sprawnie. Gorzej było z bucikami- wypróbowałam kilka wzorów i żaden mnie nie satysfakcjonował. Każda para, którą zrobiłam spadała Hani z nóżek. W końcu zmodyfikowałam i połączyłam ze sobą dwa schematy i tym razem efekt mnie zadowolił.


 Hania w nowej czapeczce i bucikach.
Buciki na ostatnim zdjęciu mocno nieostre- małe nóżki, które ciągle są w ruchu po prostu trudno sfotografować.

czwartek, 13 listopada 2014

Komplet do kuchni

Lubię obdarowywać najbliższych prezentami wykonanymi własnoręcznie. Oczywiście nie zawsze się to udaje - często po prostu brakuje mi czasu na ich wykonanie.
Ten komplet uszyłam dla mojej teściowej:
Komplet składa się z czterech podkładek pod talerze, dwóch pod naczynie z czymś gorącym i rękawic kuchennych.

środa, 12 listopada 2014

Szafka nocna

Meble od tyłu zwykle wyglądają okropnie. "Plecy" szaf, szafek, komód itp to najczęściej paskudne płyty pilśniowe. Moja szafka nocna, która po ostatnim przemeblowaniu stanęła tyłem nie do ściany, a do drzwi,  też niestety straszyła swoimi pleckami.
Wyglądało to tak:
Wytrzymałam kilka dni. Trochę farby, ładna serwetka i po małych przeróbkach szafka wygląda tak:

czwartek, 6 listopada 2014

Kapa do sypialni

Dzisiaj trochę o szyciu. Zaczęłam szyć chyba pod koniec podstawówki. Moja mama miała starą rosyjską "Tułę", która ciągle się psuła. Szyjąc na niej ćwiczyłyśmy nie tylko umiejętności krawieckie, ale przede wszystkim cierpliwość i pokorę. Potem nastały czasy "Łucznika"- na nim  powstawały pierwsze spódnice i bluzeczki. Wtedy, w latach 80- tych, gdy w sklepach było jeszcze dosyć biednie i szaro, była to umiejętność na wagę złota. Pamiętacie okres ubrań z pieluch- farbowało się tetrę i wyczarowywało z niej wymarzone spódnice, sukienki, bluzki, chusty przetykane srebrną i złotą nitką. Piękne czasy dla kreatywności. ... Dzisiaj chyba nikomu nie chciałoby się tak bawić.
Dużo później, już po studiach, zainteresowałam się patchworkiem. Pierwsze poduszki powstawały ze starych ubrań- upiększały smutne wnętrza wynajmowanych wtedy mieszkań.
Dzisiaj zaprezentuję kapę na łóżko, która powstała latem zeszłego roku.