Frywolitka była dla mnie ogromnym wyzwaniem. I jak to zwykle u mnie bywa, zainteresowanie nią było wynikiem potrzeby chwili. Kilka lat temu wybierając się na wesele kuzyna uznałam, że do sukienki, którą wybrałam na tę okazję, najlepiej pasować będzie biżuteria frywolitkowa. Po obejrzeniu setek kompletów w internecie, stwierdziłam, że może spróbuję sama coś zrobić. Przyjęłam założenie, że jeżeli się nie uda, zawsze mogę coś kupić. Zaczęłam od czółenka, ale szło mi tak sobie.
Już chciałam rezygnować z kolejnych prób, gdy zupełnie przypadkowo w internecie trafiłam na kursik frywolitki igłowej. To było to- bez problemu wykonałam kilka
prostych ćwiczeń demonstrowanych na filmie. W " Wenie" znalazłam
schemat, który bardzo mi się spodobał i tak powstał pierwszy komplet.
Ten komplet wraz z pudełeczkiem moja córka podarowała swojej pani od skrzypiec na zakończenie szkoły muzycznej.
Na koniec kilka nowych puszek.







Puszki są przepiękne. Dla mojego syna przez 7 lat kupowałam mleko w puszkach, teraz żałuję, że nie potrafiłam wykorzystać tak wspaniałego- jak się okazuje - materiału na ozdobienie domu i kuchni.
OdpowiedzUsuń